1.
W czasie Powstania Warszawskiego, czternastoletni wówczas, Jerzy został złapany przez Niemców i wywieziony do obozu koncentracyjnego Stuthoff, a następnie przekazany do innych obozów na terenie Niemiec. Słyszał, że w czasie Powstania zginął jego ojciec i młodszy brat. Po wojnie dowiedział się od znajomych, że matka i siostra również zginęły. Zdecydował się na emigrację za ocean.
Po upływie ponad 50 lat zwrócił się do Amerykańskiego Czerwonego Krzyża z prośbą o ustalenie losu rodziców i rodzeństwa. Amerykański CK przekazał tę sprawę do Biura Informacji i Poszukiwań PCK, któremu udało się ustalić miejsce spoczynku ojca i brata pana Jerzego. Jednocześnie wszczęto poszukiwania innych członków rodziny. W ich wyniku ustalono, że matka pana Jerzego zmarła w Polsce w latach 70., natomiast siostra wciąż żyje i mieszka w jednym z większych miast Polski.
Rodzeństwo natychmiast nawiązało ze sobą kontakt. W 2003 r. Pan Jerzy odwiedził siostrę i cmentarz na Powązkach, gdzie złożone zostały prochy jego ojca i brata.
Złożył też wizytę w Biurze Informacji i Poszukiwań PCK. Zwiedzając kartotekę Biura wymienił nazwisko kolegi z obozu koncentracyjnego, który podarował mu swą ostatnią porcję chleba. Pan Jerzy sądził, że człowiek ten zmarł w obozie w 1945 r. Przeprowadzone poszukiwania wykazały jednak, iż przeżył wojnę i zmarł w Warszawie w ......1997 r.
2.
Dopiero po śmierci rodziców w 1980 r., zwolniona z danej obietnicy siostra, wyjawiła panu Aleksandrowi, że rodzice przygarnęli go w czasie wojny. Osadzeni w hitlerowskim obozie w Potulicach wraz z trójką dzieci, przymierający z głodu i chłodu ludzie zdecydowali zaopiekować się zaniedbanym, osieroconym niemowlęciem przywiezionym w transporcie dzieci z Niemiec. Pan Aleksander przez długie lata nic nie wiedział o swoim pochodzeniu. Niepokoiły go jednak zasłyszane plotki, że "jest z obozu". W domu znalazł też medalik z wygrawerowaną datą urodzenia, imieniem Aleksander i rosyjsko brzmiącym nazwiskiem. Kiedy usłyszał wreszcie opowieść o swych losach - zaczął szukać tożsamości, swej rodziny.
Po latach poszukiwań z Międzynarodowego Biura Poszukiwań w Arolsen, zajmującego się sprawami II wojny światowej, otrzymał informację o odnalezieniu swej biologicznej matki, z pochodzenia Ukrainki. Zaraz po zakończeniu wojny poszukiwała ona syna odebranego jej przez Niemców. Wówczas, niestety, bezskutecznie. W 1949 r. zdecydowała się wyemigrować do Australii wraz z dwoma synami i mężem. W 1994 r., dzięki pomocy Australijskiego i Polskiego Czerwonego Krzyża, pan Aleksander mógł po raz pierwszy spotkać się z matką podczas wizyty w Australii.

3.
Pan Edward dostał się w ręce Niemców podczas łapanki na warszawskiej Pradze. Został wysłany wraz z innymi Polakami na prace przymusowe do Norwegii w okolice Trontheim. Praca i życie w obozie nie były łatwe, lecz dzięki wzajemnej pomocy wielu więźniom udało się przetrwać do wyzwolenia i wrócić do Polski. Pan Edward dowiedział się jednak, że jego żona (zabrana na roboty w okolice Szczecina) zginęła podczas bombardowania.
Postanowił rozpocząć nowe życie w krainie fiordów. Po pewnym czasie ożenił się z miejscową kobietą.
Niedługo po ślubie z Polski nadeszła szokująca wiadomość- jego żona żyje! Pan Edward podjął decyzję - postanowił wrócić do ojczyzny, w rodzinne strony.
W 2001 r., do Norweskiego Czerwonego Krzyża, zwrócił się Pan Per Edvard w sprawie poszukiwania swego ojca. Po wielu latach dowiedział się od matki, że jego ojciec pochodził z Polski. Dzięki współpracy Norweskiego i Polskiego Czerwonego Krzyża udało się ustalić, że ojciec żyje i mieszka pod Warszawą. Pracownicy Biura Informacji i Poszukiwań PCK odwiedzili Pana Edwarda, który zapewnił ich, że poszukiwanie dotyczy właśnie jego. Po powrocie z Norwegii Pan Edward odnalazł swoją pierwszą żonę i spędził z nią całe życie. Nie mieli dzieci. Szukający go syn, Per, jest zatem jego jedynym potomkiem posiadającym liczną rodzinę w Norwegii. W 2004 r. doszło do spotkania ojca i syna, rozdzielonych przez niepokoje powojennych lat.
|